» Drama Koreańska

Drama Koreańska



Typowy miłośnik popkultury jest dobrze obeznany z amerykańską popkulturą i jej ikonami, niemal równie dobrze orientuje się w europejskiej popkulturze, więc zna podstawowe schematy i wie, czego mniej więcej może się spodziewać. Niemniej azjatyckie seriale, to wciąż nieznane zakątki, w których łatwo się pogubić. Każdemu początkującemu widzowi dram przyda się poradnik oglądania, bo jeden niewłaściwy krok może zrazić do tych genialnych tworów. Po przeprowadzeniu wielu testach na ludziach mogę śmiało przedstawić wam instrukcje obsługi poruszania się po koreańskich dramach.


Czy dram warto się bać?

Jeśli do tej pory nie oglądaliście żadnej dramy, to zapewniam was, że wszystko, co o nich sądzicie, jest błędne. Widzowie przyzwyczajeni do amerykańskiej i europejskiej popkultury zazwyczaj wyrabiają sobie zdanie o azjatyckim kinie na podstawie obejrzanych w młodości anime lub własnym wyobrażeniu, jak to mogłoby wyglądać. To oczywiście błąd, więc aby ocenić dramy musicie przynajmniej jedną (właściwie przynajmniej kilka) z nich obejrzeć i samemu się przekonać, z czym to się je. Na samym początku możecie obawiać się kilku rzeczy, które mogą zrazić do oglądania, dlatego obalmy mity.



Zarzut #1: Irytujący język

Dla większości z nas język koreański jest kompletnie niezrozumiały, więc musimy posiłkować się napisami. W filmach i serialach z anglojęzycznymi (i niektórymi europejskimi) aktorami bardzo często nie musimy się wysilać, by zrozumieć kwestie aktorów, ponieważ albo znamy ten język całkiem nieźle, albo przynajmniej osłuchaliśmy się go dostatecznie, by coś tam z rzucanych kwestii wyłapać. Za to języki azjatyckie brzmią dla nas bardzo egzotycznie i bardzo często ciężko nam przyzwyczaić się do słuchania ich. Sama początkowo byłam tak przerażona, że pierwszą dramę oglądałam na ściszonych głośnikach. Aktualnie (po 3 miesiącach oglądania dram) mogę śmiało powiedzieć, że język nie tylko mnie nie irytuje (przestał po 3 obejrzanych odcinkach), ale także rozumiem już niektóre zdania.


Zarzut #2: Postacie będą się mylić.

Badania potwierdzają, że trudno nam rozróżnić twarze ludzi innej rasy, jednak dotąd nie spotkałam się z dramą, w której myliłabym bohaterów dram i mieszaliby mi się ze sobą bardziej, niż postacie z „Gry o tron”. Ten zarzut to naprawdę mit, więc nie będziecie mieli z tym problemów. Chociaż imiona ciężko będzie zapamiętać (i wymówić).


Co powinniście wiedzieć o dramach?.

Przede wszystkim powinniście przeczytać artykuł „Czy warto oglądać dramy? 7 powodów na nie!”, gdzie dowiecie się, co złego was czeka, gdy uzależnicie się od dram (w tym m.in. amerykańskie seriale zaczną nudzić). Niemniej i tak powinnam uprzedzić, co dodatkowo was czeka w czasie tej próby.

Przede wszystkim forma. Dramy mają format, do którego nie jesteśmy przyzwyczajeni. Każdy odcinek trwa mniej więcej godzinę, a całość składa się przeciętnie z 16-20 odcinków. To dużo i mało zarazem. Warto wiedzieć, że dramy rozkręcają się bardzo powoli (WAŻNE: Przy oglądaniu dram zastosujcie zasadę trzech odcinków, bo właśnie tyle potrzebujecie, by upewnić się, że fabuła wam się spodoba lub nie), ale gdy to już się stanie, to akcja pędzi jak szalona. To, co twórcy dram zawierają w tych 20 odcinkach, ich amerykańcy koledzy po fachu ciągnęliby przez 10 sezonów. Wierzcie mi, to duży plus dla dram. Poza tym w końcu dostajemy zamkniętą całość, której nie musimy oglądać przez połowę naszego życia, a także nie musimy żyć w strachu, że nigdy nie poznamy zakończenia, co często się zdarza, gdy amerykańskie stacje postanawiają anulować serial z dnia na dzień.



Dramy będą dla Was nowością pod każdym względem. Zarówno językowym, czy kulturowym, jak i pod względem schematu, który jest kompletnie inny od tego, do którego jesteśmy przyzwyczajeni (jesteście ciekawi co to za schemat? Łapcie: 10 motywów, które zobaczysz w każdej dramie). Tu rządzi romans i emocje, choć nie tylko. Mamy również nagłe zwroty akcji, które są zaskakujące i tajemnice, które czasami da się odgadnąć, ale rozwiązują się dość szybko i pojawiają się kolejne. Ogólnie sporo się w nich dzieje, nawet wtedy, gdy są przepełnione flashbackami i scenami pełnymi przeciągłych spojrzeń. W dużej mierze przez tę zawrotną akcję i naszpikowaną ciekawymi elementami fabułę, może być wam ciężko wrócić do amerykańskich, czy europejskich seriali, bez wrażenia, że są one zbyt przeciągane i nudne.

Poza rozbudowanymi wątkami, masą bohaterów i pędzącą w szalonym tempie akcją, musicie się również przygotować na to, że dramy często bywają słodkie. Bardzo słodkie, polane lukrem i strasznie urocze (najlepszymi przykładami jest m.in. „Shopping King Louie” i „Hwarang”). Przy tym grają na emocjach widzów po mistrzowsku. Zdecydowanie warto się na to przygotować, ale nie bójcie się tego, bo dzięki poniższemu planowi działania będziecie oswajać się z tym stopniowo.


Gdzie oglądać dramy?

Nie przesadzę, pisząc, że koreańskie dramy są trudno dostępnym towarem. Zazwyczaj ciężko je upolować w telewizji. Na szczęście jest serwis, dzięki któremu będziecie w stanie obejrzeć dramy po polsku.



Na Superanime.pl jest cała masa, a oferta ciągle się rozrasta. Można tam naleźć bogatą ilość tytułów z polskimi napisami (przełącza się w opcjach oglądania na odpowiedni język). Niestety nie wszystkie dramy zostały przetłumaczone na nasz język, a część z nich nie jest dostępna do oglądania w naszym kraju. Niemniej dzięki wyszukiwarce będziecie w stanie znaleźć odpowiednie. Przy okazji ciekawą opcją są zamieszczane w prawym górnym rogu playera komentarze widzów, które potrafią rozbawić.



Wiecie już co, gdzie i dlaczego warto oglądać, więc pozostaje mi jedynie uprzedzić przed skutkami ubocznymi. K-dramy są niebywale uzależniające! Ciężko przestać je oglądać, jeśli 'kliknęło' i mam tutaj na myśli zarówno oglądanie jednego odcinka za drugim, jak i maratony dram, gdy po jednej skończonej nie sposób odpuścić sobie włączenie następnej. Na chwilę obecną obawiam się, że jest to nieuleczalny wirus. Także... bawcie się dobrze!